Cellulit a pisanie prac

Czym jest cellulit

Cellulit to wybitnie kobieca przypadłość, stanowiąca uciążliwy „defekt cywilizacyjny”. Pojawia się u coraz młodszych kobiet i nie oszczędza nawet tych szczupłych. Na 99 kobiet z cellulitem przypada tylko jeden mężczyzna, który ma podobny problem. Ta niesprawiedliwa dysproporcja to efekt innej budowy tkanki tłuszczowej u obu płci oraz wpływ estrogenów. Estrogeny to hormony żeńskie, które sprzyjają powstawaniu tej dolegliwości. Zdarza się, że są one podawane mężczyznom, np. przy leczeniu raka prostaty, i wtedy efektem ubocznym terapii może być właśnie cellulit.

Pacjentkami są najczęściej kobiety młode, 20-, 30 letnie, które mają początkowe stadium cellulitu (stopień 2). Rzadziej przychodzą panie z trzecim stopniem, a z czwartym – w zasadzie wcale. Może dlatego, że ten najbardziej zaawansowany stan dotyczy na ogół kobiet starszych, którym wydaje się, że już i tak nic się nie da z tym zrobić, albo – że już nie warto. Na przeciwległym biegunie są bardzo młode dziewczyny, które przychodzą i mówią, że chciałyby się pozbyć cellulitu, ale w trakcie badania okazuje się, że go… nie mają.

Jako powstaje cellulit?

Cellulitu w początkowej fazie nie widać, potem ma postać wgłębień w skórze, a w zaawansowanej formie guzków i stwardnień. Najczęściej umiejscawia się na udach i pośladkach. Przyczyna jego powstawania są zaburzenia w mikrokrążeniu. Krew płynie nieefektywnie, tworzą się zastoje, robią się obrzęki. W efekcie w tkankach zmienia się metabolizm, toksyny nie są skutecznie odprowadzane i gromadzą się w tkance tłuszczowej, a komórki tłuszczowe rozrastają się i nadymają jak baloniki. Co gorsza, tworzy się efekt błędnego koła, gdyż wywołane słabszym krążeniem obrzęki i gorszy metabolizm jeszcze bardziej osłabiają przepływ krwi, który potęguje problemy z metabolizmem itd.
Aby zrozumieć, co dzieje się dalej, trzeba wiedzieć, że tkanka tłuszczowa poprzedzielana jest tkanką łączną – rodzajem przegród, które się rozciągają, w miarę jak rozrastają się komórki tłuszczowe.

To właśnie przez te przegrody w zaawansowanych formach cellulitu tkanka zaczyna przybierać pofałdowany kształt, a powierzchnia skóry upodabnia się do „górek i dolinek”. Lub – jak kto woli – do skórki pomarańczy. U kobiet przegrody są cieńsze niż u mężczyzn i ułożone prostopadle do powierzchni skóry (u mężczyzn skośnie), dlatego łatwiej się wybrzuszają. Żeby cellulit uwidocznił się u mężczyzny, musiałby mieć naprawdę zaawansowane stadium, które byłoby wstanie wypchnąć grube, skośne przegrody.

Ostatnim etapem rozwoju cellulitu są zwłóknienia oraz guzki – i wtedy pojawiają się problemy z leczeniem. Wynika to z faktu, że nieprawidłowości nie mają już charakteru czynnościowego (wypchnięcie przegród przez „napompowane” komórki tłuszczowe, które można „odpompować”), tylko trwały (zwłókniałe guzki). Nie zadziałają wówczas żadne metody nieinwazyjne, a i te inwazyjne wymagają precyzji i cierpliwości. Trzeba przede wszystkim „rozpuścić” guzki lub spowodować zwłóknienie zagłębień, co nie jest takie proste.

Czynniki sprzyjające

Skłonność do cellulitu jest charakterystyczna powstawaniu cellulitu j .dla kobiet rasy białej. Jego powstawaniu sprzyja ją wspomniane już wyżej czynniki hormonalne (estrogeny) oraz budowa tkanki tłuszczowej z cienkimi przegrodami tkanki łącznej. I na te czynniki nie mamy wpływu. Ale oprócz tego o jego powstawaniu decydują zachowania i nawyki, które możemy w sposób świadomy zmienić. Po pierwsze, są to kwestie związane z żywieniem. Cellulitowi sprzyjają słodycze, przetworzone jedzenie, hormony i antybiotyki, którymi faszerowane są hodowlane zwierzęta, a które wraz z mięsem trafiają do naszego organizmu w ogromnych ilościach.

Po drugie, cellulitowi „pomaga” brak wysiłku fizycznego. Wiemy, że praca biurowa, podobnie jak i praca stojąca, powodują zaburzenia krążenia, co objawia się powstawaniem żylaków. Ale mało kto zdaje sobie sprawę, że zaburzenia krążenia dotyczą nie tylko dużych naczyń, lecz także tych malutkich. Co ciekawe, najkorzystniejsze w przeciwdziałaniu zastojom krążenia w nogach jest chodzenie (a nie stanie czy leżenie, nawet z uniesionymi nogami). Jeśli ktoś wykonuje pracę na stojąco lub siedząco, powinien narzucić sobie co jakiś czas, np. co godzinę, 10-minutowe spacery. I oczywiście korzystna jest wszelka aktywność fizyczna: spacery, bieganie, pływanie, jazda na rowerze.
Po trzecie, cellulit lubi buty na wysokich obcasach i obcisłe ubrania, np. wąskie dżinsy. Wiem, że nie jest to zbyt dobra wiadomość, ale niestety te elementy garderoby zaburzają krążenie, a od tego zaczyna się cellulit.

Stopnie cellulitu

Cellulit nie powstaje od razu, z dnia na dzień; kobiety pracują na niego łatami. Wyróżnia się kilka stopni cellulitu:
1. Zmiany nie są widoczne gołym okiem, ale gdyby zbadać tkankę pod mikroskopem, dałoby się już zauważyć zastój w krążeniu i obrzęk. Zaczynają się więc procesy patologiczne, lecz komórki tkanki tłuszczowej nie są jeszcze uwypuklone.
2. Cellulit jest już widoczny, aczkolwiek jeszcze nie rzuca się w oczy. Widać go dopiero, kiedy ściśniemy fałd skóry.
3. Zmiany są widoczne gołym okiem, mają postać pofałdowanej powierzchni, tzw. skórki pomarańczowej.
4. Widoczne są guzowate zmiany (tkanka wygląda jak usiana górami i dolinami). Wyczuwalne są też stwardnienia.

Pierwszy i drugi etap rozwoju cellulitu to stany odwracalne. W trzeciej fazie leczenie jest trudne, ale nadal możliwe. Natomiast jeżeli dopuścimy do fazy czwartej, to w zasadzie medycyna estetyczna sobie z tym problemem nie poradzi. Można co prawda rozpuszczać zwłókniałą tkankę (jak wspomniałem wyżej) albo wypełniać „doliny”, ale niezwykłe trudno jest doprowadzić do całkowitego i idealnego wygładzenia skóry.

Jaki jest związek cellulitu z pisaniem prac? Żaden

Tagi:

Cellulit, pisanie prac, prace inżynierskie, pisanie prac inżynierskich, pisanie prac dyplomowych, prace zaliczeniowe

Czytaj więcej

I CO Z TYMI PRZYPISAMI OTO JEST PYTANIE STUDENCIE

Znów trafiły do nas pytania związane z przypisami. Pytacie nas na przykład jak zrobić „przepis”. Ale przypis i przepis to nie to samo. Przeczytajcie zresztą sami.

 

Taką oto mieliśmy rozmowę z Internautką Ewą:

– Chciałam spytać jak zrobić przepisy?

– Ale przepisy na co?

– Takie na dole…

– Chodzi Pani o przypisy w tekście?

– Tak, takie na dole

– No to przede wszystkim nie przepisy a przypisy. I technicznie to wygląda następująco.

Jeśli ma Pani otwarty tekst w dokumencie wordu i chce Pani wstawić przypis  to:

 

Kursor myszki kieruje Pani na koniec zdania (najlepiej przed kropką), następnie klika w ikonę na górze strony „odwołania” , potem naciska ikonę wstaw przypis dolny, po jej naciśnięciu jest Pani przekierowana do miejsca na dole oznaczonego cyfrą lub liczbą. Tam umieszcza Pani źródło, z którego korzystała pisząc dany fragment lub go cytując.

 

Albo pytanie od innej Internautki, Marysi:

– Co to są na dole takie odnośniki?

– Jakie odnośniki?

– No, takie małe literki i cyferki. Pod kreską takie.

– Chodzi Pani o przypisy?

Marysia nie wiedziała. Ale mamy nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu wy nie będziecie już mieli problemu z nazewnictwem. Przynajmniej w tym przypadku.

 

Jak widzicie pisanie prac sprawia wiele trudności, a czasem też powoduje sytuacje lekko komiczne. A przecież nikt z was nie chce się błaźnić przed promotorem, prawda?

 

Tagi:

przypisy, przypisy w tekście, pisanie prac, pisanie prac inżynierskich, prace inżynierskie

Czytaj więcej

ZAPLANUJ NAUKĘ DO EGZAMINÓW TAK ŻEBYŚ MIAŁ W PEŁNI WOLNE WAKACJE I MÓGŁ CIESZYĆ SIĘ CZASEM WOLNYM

Hipotetycznie każdemu uczniowi i studentowi powinno zależeć na jak najlepszych ocenach i wynikach w nauce. Ale, jako, że przecież wszyscy jesteśmy realistami (no może oprócz skrajnych marzycieli i wyznawców poglądów utopijnych w tej materii) wiemy, że to nie są cechy każdej uczącej lub zdobywającej wiedzę (może trochę na siłę) osoby.

Ale jak słyszymy takie słowa z ust naszego ulubionego (lub rzadko spotykanego, nieznanego nam ) wykładowcy:

No Panie Czesiu, to się Pan na dziś na nauczył. Pan nie zdał egzaminu. Więc spotkamy się jeszcze na egzaminie poprawkowym….

To flaki się człowiekowi wewnątrz ciała przewracają i niedobrze się robi, na wymioty zbiera i ogólny w….w, w człowieku wzbiera.

I tak dalej…

I o warunku (warunkowe zaliczenie etapu studiów)  już wspominać nie będę, żeby przykrości za dużo dziś nie opisywać. (W końcu miało być o wakacjach).

Można tego uniknąć?

Pytanie za sto punktów lub pytanie banał (nie mylić z pytaniem za milion dolarów). W przynajmniej 90 % przypadkach – TAK – da się tego uniknąć.

Metoda jest prosta

Miejmy trochę zrozumienia dla wykładowcy, który będzie musiał słuchać jakie głupoty (teorie bardzo własne) na egzaminie wygłaszamy.

Miejmy na uwadze to, że siedząc z nami i słuchając jak coś nieudolnie dukamy też, tak jak my traci cenny czas.

Miejmy na uwadze swój własny czas – jak się nauczymy za egzamin i go zdamy to termin poprawkowy mamy wolny . Jest tylko dla nas.

Miejmy na uwadze to, że jeśli do tej pory nawet lubiliśmy tego wykładowcę (albo go tolerowaliśmy chociaż) to teraz możemy zacząć go nie lubić (wrr- nienawidzić) za te ponowne niemiłe spotkania (niemiłe tym bardziej jeśli znów się nie nauczymy)

I tak dalej…

Przykłady możemy mnożyć. Ale po co? Chyba już wiecie o co chodzi?

 

Zarówno pisanie prac jak zdawanie egzaminów (już wkrótce przed Wami!) wymagają swego czasu. Chcecie sami sobie wmówić, ze jest inaczej?  Autosugestia, powtarzanie afirmacji – to chyba nie ten przypadek

Tagi: pisanie prac, prace inżynierskie, pisanie prac inżynierskich

Czytaj więcej

DLACZEGO WIKIPEDIA TO NIE NAJLEPSZE ŹRÓDŁO DO PISANIA PRACY

Poszukiwanie informacji przez Internet

Powiedzmy, że szukacie informacji, definicji na temat leasingu. Czeka Was pisanie prac z tej tematyki, albo co gorsza właśnie zbliża się termin ich oddania lub (co jeszcze gorsze) termin właśnie minął.

Hipotetycznie tylko zakładam, że akurat nie wiecie nic na ten temat. Chcecie się dowiedzieć, szybko, już teraz, najprościej, najogólniej, najbardziej zrozumiale.

Czyli: szybko, prosto i na temat.

Wchodzicie w google, wpisujecie wyszukiwane hasło i…wchodzicie na Wikipedię. No bo hasło z tej wyszukiwarki wyświetla się najwyżej.

Czytacie (lub nie), wklejacie w otwarty dokument, wpisujecie jako źródło w przypisy Wikipedię.

Ok

Tylko czy takie źródło spodoba się oceniającemu pracę? Myśleliście o tym?

 

Więc piszemy ten artykuł ku przestrodze i informacji

 

Bo Wikipedia nie jest źródłem, które Wasi promotorzy, recenzenci, wykładowcy mogą uznać jako źródło nadające się do cytowania w materiale naukowym. Jego powszechność, dostępność, mała wiarygodność i wybiórcze traktowanie tematyki nie stwarza podstaw do poważnego traktowania go jako źródło naukowe. Ani nawet z przymrużeniem oka. Bo też nie o takie praktyki chodzi w pisaniu prac.

Nowoczesna wyszukiwarka (jaką jest Wikipedia) przejęła rolę, którą starożytni przedstawiciele wielu kultur przypisywali wyroczni: mianowicie źródła wiedzy na temat świata i tego, kim jesteśmy.

Niestety, nie uda Wam się zgłębić wiedzy posiłkując się tylko encyklopedią Wikipedii. Dlatego tak ważne jest żeby korzystać ze źródeł jakimi są książki, podręczniki, artykuły w fachowych pismach.

Żyjemy w epoce bardzo szybkich zmian. Coraz ciężej sięgnąć po drukowaną książkę, jeśli Internet kusi szybkim dostępem do informacji. Ale nie dajmy się zwariować!

 

Tematy naukowe należy opierać na publikacjach naukowych

 

Niestety kochani, pisanie prac nie uda się tylko na podstawie Wikipedii (chociaż nie neguję jej jako źródła wiedzy dla osób, które wyszukują informacji z innych pobudek) to tak, jak nie uda się być specjalistą w jakiejś dziedzinie bez posiadania wiedzy i jeszcze lepiej praktyki zawodowej.

 

 

 

 

Cytat z: Alexander Halvais, Wyszukiwarki internetowe a społeczeństwo, Warszawa 2012

Czytaj więcej

CZY WARTO ZJEŚĆ RYBĘ FUGU?

Pisanie prac to nie wszystko. I chociaż to motyw przewodni tego bloga, bo na ogół pomagamy wam odkrywać na czym pisanie prac ma polegać to zależy nam także na waszym ogólnym rozwoju. Dziś dla tych wszystkich, którzy chcą zainteresować się Japonią, a może myślą o studiowaniu japonistyki parę zdań na temat Kraju Kwitnącej Wiśni w wydaniu tradycyjnym, kulturowym i współczesnym.

 

Jedzenie

Japońskie jedzenie to coś więcej niż dobra i zdrowa kuchnia. To stały rytuał, sztuka i styl życia bardzo mocno wpisany w tożsamość Japończyków. To kuchnia bardzo odrębna, minimalistyczna jeśli chodzi o produkty i przyprawy, ale bogata w smaki, aromaty i wygląd. I wbrew potocznemu myśleniu to nie tylko sushi.

 

Jakie produkty są charakterystyczne dla kuchni japońskiej?

Oczywiście ryż, produkty sojowe (znany nam sos sojowy na przykład, ale nie tylko ), owoce morza, ryby, warzywa i dużo zielonej herbaty. Jedną z najbardziej znanych japońskich potraw jest zupa miso, spożywana codziennie jakododatek do posiłków. W zupie spotykają się takie produkty jak tofu, grzyby, wodorosty, cebula czy rzodkiew Daikon. Może nie brzmi apetycznie, ale to bardzo zdrowa, tradycyjna potrawa Japończyków.

Miska zupy i ryżu jest obowiązkowa w trakcie każdego posiłku. Poza tym na japońskim stole pojawiają się potrawy podawane na surowo, dania gotowane, grillowane pikle czyli warzywa marynowane lub poddane fermentacji mlekowej w celu ich dłuższego przechowywania, dania smażone na głębokim tłuszczu, sushi, sałatki, tempura (są to krewetki, kalmary, ryby, małże, grzyby, warzywa – panierowane i smażone krótko (około 4-5 min.) na głębokim oleju).

Jedzenie ma cieszyć oko, ale także służyć szczupłej sylwetce. Potrawy podawane są w kolorowych, małych miseczkach, bo w Japonii je się małe, ale wartościowe odżywczo porcje. Jedzenie ma dawać spokój i szczęście, zgodnie z filozofią zen trzeba je za każdym razem odpowiednio przeżyć.

 

Japońskie jedzenie na granicy ryzyka?

Jedzenie ryby fugu może mieć opłakane skutki. Taka brzydka, agresywna rybka, która jest smaczna, ale może być trująca, jeśli nieodpowiednio zabierzemy się do jej przetwarzania. W jej narządach płciowych i wątrobie gromadzi się toksyna (trucizna gorsza nawet od cyjanku). Trzeba być bardzo ostrożnym podczas usuwania tych organów bo mogą pęknąć i zatruć mięso.  Ale do tego szkoli się specjalnie kucharzy.

Ale wierzcie, amatorów jedzenia tej ryby jest naprawdę wielu. Więc chyba warto!

 

 

Jeśli macie ochotę zapoznać się bliżej z kuchnią, kulturą, filozofią czy współczesnością Japonii sięgnijcie po książki lub filmy o Japonii. Polecamy kilka z nich:

 

Kordzińska-Nawrocka, Iwona, Japońska sztuka kulinarna, Warszawa 2008

Tomaszewska-Bolałek, Magdalena, Tradycje kulinarne Japonii, Hanami, Warszawa 2006

I świetne powieści:

Bruczkowski Marcin, Bezsenność w Tokio, Wydawnictwo: Znak Literanova

Bruczkowski Marcin, Zagubieni w Tokio, Wydawnictwo: Znak Literanova

Bator Joanna, Japoński wachlarz, Wydawnictwo: Twój Styl

Bator Joanna, Japoński wachlarz. Powroty, Wydawnictwo: Twój Styl

Daisetz Teitaro Suzuki, Zen i kultura japońska, Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Arthur Golden, Wyznania gejszy, Wydawnictwo: Albatros

 

Filmy

Akiro Kurosawy: „Siedmiu samurajów”, „Rashōmon”, „Tron we krwi”, „Straż przyboczna”, „Ran”, „Sobowtór” i inne.

Takeshi Kitano, „Lalki”

 

No i oczywiście japońskie horrory, są najlepsze!

Czytaj więcej